Pogoda w Koninie





Do zobaczenia przy urnie
AKTUALNOŚCI
« powrót
Do zobaczenia przy urnie
18 VI 2010, 18:40:30
Kandydaci robiący słodkie miny do wyborców a za nimi armie sztabowców nerwowo wpatrzonych w słupki sondaży i gorączkowo zabiegających o poprawę notowań. Każdy chwyt jest dobry, chociaż akurat w tej kampanii wyborczej wielu rzeczy robić ‘nie wypada’.


Pokazała to choćby telewizyjna debata z udziałem czterech kandydatów popieranych przez ugrupowania parlamentarne. Wszyscy byli wobec siebie mili i uładzeni. Tak uprzejmi, że tylko czekać, aż w przypadku wygranej jeden drugiemu przez kurtuazję zechce odstąpić fotel prezydenta. Drobne uszczypliwości można by właściwie poczytać za żarty w gronie dobrych przyjaciół.

W dodatku poglądy kandydatów okazały się tak podobne, że zdawać by się mogło iż właściwe wszystko jedno na kogo oddamy swój głos. Może więc skreślać na chybił-trafił jak w toto-lotku? Tego akurat nie polecam. Mam obawy, że trafienie ‘szóstki’ jest bardziej prawdopodobne niż spełnienie się wyborczych obietnic.

I marnym jest pocieszeniem, że to nie tylko nasz polski problem. Czy to z wyborczą frekwencją, czy z zaufaniem do klasy politycznej. Weźmy choćby Islandię. Wybuch wulkanu o niemożliwej do zapamiętania - nie mówiąc już o jej wymówieniu - nazwie, który ‘zakopcił’ pół świata, był dla niektórych mniejszym szokiem niż wyniki tamtejszych stołecznych wyborów samorządowych, gdzie oddano władzę partii powołanej ‘dla jaj’.

Wygrano obietnicą rozdawania bezpłatnych ręczników przy każdym gejzerze i sprowadzenia polarnego misia do zoo. Zastrzegając przy tym uroczyście, że w żadnym razie nie zmierza się dotrzymać wyborczych obiecanek. No cóż, wydawałoby się, że to przynajmniej uczciwe postawienie sprawy. Tu przychodzą mi na myśl słowa kasiarza wszechczasów z filmu Vabank: "Zamiast kraść jako dyrektor, fabrykant, sekretarz czy inny prezes, lepiej już kraść par excellence jako złodziej. Tak jest chyba uczciwiej". Tylko czy okradanemu zrobi to różnicę?

Czy zatem naprawdę nasz głos nie ma żadnego znaczenia i pozostaną nam tylko jałowe dyskusje? Najgorsza jest bezczynność. Nie robiąc nic, nie możemy oczekiwać, że cokolwiek samo zmieni się na lepsze. Oczywiście wolno nam nie głosować. To także przywilej demokracji. Ale wówczas - choć zabrzmi to jak banał - naprawdę oddajemy prawo decyzji innym i późniejsze narzekania możemy kierować jedynie pod własnym adresem.

W wyborze możemy kierować się politycznymi przekonaniami, osobistą sympatią, czy jakimikolwiek innymi kryteriami. Ale tak naprawdę musimy zadecydować co dla naszego kraju będzie lepsze - oddanie pełni władzy jednej opcji politycznej w nadziei spójnego kierowania państwem, czy też jej podzielenie w założeniu, że zapewni to równowagę sił z wzajemnym patrzeniem sobie na ręce.

Do nas należy wybór. Wraz z jego konsekwencjami. Za które nie da się zrzucić winy na żaden wulkan.

Piotr Czajkowski

KOMENTARZE



Kolejna agitacja, aby iść do wyborów. Problem zwykłego obywatle polega na tym, że idąc do urny wyborczej nie ma... wyboru. Ci kandydaci to wytrawni zgrani gracze polityczni. Nie che się wyrażać, ale gdzie mają zwykłego obywatela to raczej wiadomo. Każdy z nich, jak jeden, na fotelu prezydenta będzie realizował w 90 procentach politykę opcji politycznej, z której się wywodzi. I stwierdzenie, że do nas należy wybór, wraz Z jego konsekwencjami, za które nie da się zrzucić winy , itp, itp, brzmi zarówno żałośnie, jak i śmiesznie. Ci ,,wybrańcy narodu'' przez minione dwie dekady ze swą prawdomównością i skutecznością w służbie narodu wystarczająco obywateli przećwiczyli.
~ wyb dnia: 2010-06-19 07:05:53

DODAJ KOMENTARZ



Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy


Autor:


Treść komentarza:


Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom: