AKTUALNOŚCI
« powrót
Wierzyć
6 III 2010, 10:27:55
Parę lat temu przyszła w odwiedziny do mojej mamy, jej koleżanka. Piękna, zadbana i niezwykle elegancka kobieta. Słuchać i patrzeć na nią było wielką przyjemnością. O takich kobietach mówi się, że mają klasę i szyk gwiazd Hollywood lat 50. Jakie było moje zdziwienie, gdy ta urocza kobieta opowiedziała mi swoją smutną historię z dzieciństwa. Nigdy nie przypuszczałabym, że pod tą fasadą spokoju i delikatności kryje się taka historia.
Zdarzenie, jakie mi opowiedziała miało miejsce wiele lat wcześniej, gdy owa koleżanka mojej mamy mieszkała ze swoimi rodzicami i rodzeństwem w niewielkiej miejscowości pod moim miastem. W domu nie przelewało się niestety, bywało, że nie jedli kilka dni. Ale nie to było najgorsze. Najgorsze było to, że jej ojciec pił. Pił i awanturował się. Zdarzało się, że podnosił rękę na żonę i dzieci. Jej matka nie miała sił, by się temu przeciwstawić przez długi czas, aż do pewnego momentu. Aż do momentu, w którym mężczyzna znów wrócił pijany z kolejnej dorywczej pracy, jakich się podejmował i w szale rzucił się na właśnie tę piękną kobietę, która snuła opowieść. W jej matce coś pękło. Odepchnęła męża od córki. Postanowiła już więcej nie godzić się na takie życie. Wyczekała moment, w którym mężczyzna zasnął, spakowała wszystko co było najpotrzebniejsze, ubrała ciepło dzieci, których łącznie z najstarszą córką, jaką była koleżanka mojej mamy, miała pięcioro i wyszła z domu. Kompletnie bez celu, bez planu, byle dalej.
Szli dobre 3 godziny po bezdrożach, pośród pól. Mijały je pojedyncze wozy, czasem samochód. W końcu najmłodszy chłopiec zmęczył się na tyle,
by usiąść. Usiedli zatem wszyscy, zjedli co im mama uszykowała w tych niezbyt sprzyjających warunkach i czekali aż nogi nieco odpoczną. Wtem
na drodze pojawił się wóz. Na koźle siedział mężczyzna w średnim wieku. Wóz toczył się powoli, koń był gruby i wyraźnie nie spieszyło mu się
zbytnio. Zresztą, woźnica też nieszczególnie go poganiał. Na widok siedzącej przy drodze kobiety z dziećmi, mężczyzna zatrzymał wóz. Spytał,
co robi o takiej porze w szczerym polu. Z ociąganiem opowiedziała mu, że uciekła z domu, od pijącego, bijącego męża razem z dziećmi. Mężczyzna
zastanowił się przez chwilę i opowiedział im swoją historię. Że jest wdowcem, że ma spore gospodarstwo, że jeśli zgodzą się pomagać mu w gospodarce to on im zapewni dach nad głową. Rodzina zgodziła się i zamieszkała z rolnikiem, który okazał się być dobrym i ciepłym człowiekiem. Po jego śmierci w parę lat później, okazało się, że w swoim testamencie przekazał cały swój dobytek kobiecie i jej dzieciom.
Gdy usłyszałam tę historię, nie mogłam w nią uwierzyć. Brzmiała jak baśń, jak fantazja. A jednak wydarzyła się naprawdę. Morał płynący z tej opowieści jest jeden – zawsze warto walczyć o siebie i nie dawać się pokonać ani życiu ani ludziom, którzy będą chcieli Cię zniszczyć – tego życzę Państwu i sobie.
D.
KOMENTARZE
Dno
rotfl dno to jesteś Ty, to bardzo piękna historia która pokazuje, że czasem warto powalczyć o lepsze życie
szkolne marne opowiadanko...
Sylwio, może i jestem dnem, przynajmniej nie wciskam swojej tandety gdzie tylko mogę.
historia jak historia, ani ok ani nie ok - a wciskanie tandety moze byc nawet oplacalne ;p spojrzmy na Ich Troje ;P
obawiam sie ze dzisiejsza szkolna mlodziez dwoch zdan by nie umiala napisac;P
DODAJ KOMENTARZ
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy











